Osobiste wyznanie Honoraty Skarbek
Honorata Skarbek nie miała łatwo; w wieku 14 lat zdiagnozowano u niej przewlekłą białaczkę szpikową. O dalszym życiu z chorobą informowała w sieci. W 2011 roku Honorata Skarbek postanowiła spełnić swoje wielkie marzenie i wtedy ukazała się jej debiutancka płyta pt. „Honey”.
Album ten okazał się sukcesem wydawniczym; krążek zdobył status Złotej Płyty, a takie kompozycje jak „No One” czy „Sabotaż” okazały się prawdziwymi przebojami. Honorata Skarbek nie zwalniała tempa i w 2013 roku ukazała się jej druga płyta pt. „Milion”, która także pokryła się złotem. Kolejne krążki jednak już nie radziły sobie tak dobrze, a media częściej niż o muzyce Honey, pisały o jej związkach. Dużo mówiło się o tym, że wokalistka była związana ze Smolastym.
Chociaż Honorata Skarbek miała wszystko, aby robić wielką muzyczną karierę, postanowiła ją w pewnym momencie wyhamować. Dzisiaj już wiadomo, co się stało. Wokalistka właśnie opublikowała swój nowy singiel pt. „Ogień”, a w rozmowie z cozatydzien.tvn.pl zdecydowała się na bardzo osobiste wyznanie:
Na pewno sporo pomogła mi w tym moja terapia, na którą uczęszczam od dłuższego czasu. Przez te wszystkie lata, kiedy byłam w związkach z osobami uzależnionymi, musiałam ukrywać się w takim wszechogarniającym wstydzie i strachu przed ocenami innych ludzi, poza tym z wielu rzeczy nie zdawałam sobie sprawy, nie miałam tej świadomości, którą mam teraz. Wszystkie te skrajne emocje kumulowały się we mnie bez możliwości ujścia i coraz bardziej traciłam jakąś część siebie. Po wstępnym przepracowaniu tego problemu i kolejnego związku, będąc osobą współuzależnioną, stwierdziłam, że powiedzenie o tym głośno może być sposobem, dzięki któremu ja się uwolnię i być może dam też jakąś nadzieję, motywację czy edukację ludziom, którzy są w podobnej sytuacji, a też nigdy wcześniej nic z tym nie robiły, bo nie wiedziały, gdzie i jak szukać pomocy albo nie zdawały sobie do końca sprawy z istoty problemu, który często prowadzi do zagrożenia zdrowia poprzez depresję, stany lękowe, nerwice czy traumę pourazową, a co za tym idzie nawet do zagrożenia życia. (...) Dla mnie to było takie zamknięcie przepracowanego etapu w moim życiu, do którego mam nadzieję, że już nigdy nie wrócę. Czułam wyzwolenie, bo dla mnie wydawanie nowych utworów i teledysków to jest swojego rodzaju katharsis, spowiedzią przed samą sobą, a jeśli moja muzyka może też nieść ze sobą jakiś ważny przekaz społeczny i jeśli komukolwiek pomoże i doda siły, to będę czuć się spełniona.
Co o tym sądzicie?
Sprawdź program tv na stronie Telemagazyn.pl
