Joanna Gawłowska i jej syn nie mają prądu i ciepłej wody! Dramatyczny apel uczestniczki programu TVN!
Joanna Gawłowska była uczestniczką 9. edycji programu "MasterChef". Pochodząca z Zabrza 24-latka w programie radziła sobie bardzo dobrze, ale po emisji show musiała wrócić do szarej rzeczywistości i pracy w fabryce na produkcji.
Niedawno w sieci ukazał się dramatyczny apel, jaki na jednej z grup wystosowała Joanna Gawłowska. Okazało się, że kobieta, będąca samotną matką, mieszka w skandalicznych warunkach! W mieszkaniu nie ma prądu i ciepłej wody!
Oto nasz duet – czteroletni Oskar i jego samodzielna mama. Troszkę w życiu nam się pokomplikowało i do końca wakacji nie jestem w stanie podjąć pracy zarobkowej. Aktualnie bez środków do życia egzystujemy w mieszkaniu, w którym nie mamy prądu ani dostępu do ciepłej wody. W związku z tym szukamy miejsca, gdzie w zamian za opiekę nad domem, zwierzakami lub dziećmi, będziemy mogli przetrwać ten bardzo trudny czas. Wygranym losem na loterii byłaby możliwość wykonywania dodatkowych zajęć oraz za opłatą, abyśmy mieli środki na jedzenie - napisała uczestniczka 9. edycji "MasterChefa".
Redakcja "Dzień Dobry TVN Online" postanowiła skontaktować się z uczestniczką tvnowskiego show i uzyskać więcej informacji odnośnie do jej obecnej sytuacji. Okazało się, że Joanna Gawłowska jest od 2015 roku zameldowana w mieszkaniu komunalnym w Zabrzu, które zostało zadłużone przez poprzedniego najemcę, a teraz eksmisja grozi Joannie i jej synowi.
Pisząc prośby, odwołania, za każdym razem otrzymywałam ten sam nakaz opuszczenia lokalu. W mieszkaniu jest instalacja elektryczna, która według fachowców zagraża życiu. Nie mając tytułu prawnego, spółdzielnia nie wykona remontu instalacji, a mnie samej nie stać na pokrycie kosztów nowych kabli, tym bardziej, że nie wiem, ile będzie dane nam tutaj przebywać. Bojler ogrzewający wodę podpięty na starej instalacji niestety się spalił, a każde nowe urządzenie to ryzyko kolejnej straty
Joanna nie chce opuszczać tego mieszkania, bowiem piętro niżej mieszka jej babcia, która opiekuje się swoją niepełnosprawną córką.
Jest to osoba ubezwłasnowolniona, którą trzeba karmić, zmienić pampersy i 24 h na dobę sprawować opiekę. W styczniu zmarł mój dziadek, który dzielił z babcią opiekę nad moją ciocią. Blok nie jest przystosowany do osób niepełnosprawnych i każde wyjście babci do sklepu po niezbędne artykuły wymaga kogoś, kto w tym czasie zostanie z chorą Pamelą. Jako najbliższa rodzina jestem w stanie pomóc babci, będąc tak blisko - powiedziała Joanna Gawłowska w rozmowie z "Dzień Dobry TVN Online".
Na szczęście już znaleźli się ludzie dobrego serca, którzy wyciągnęli do Joanny pomocną dłoń. W sieci możemy przeczytać:
Próbuję sama stanąć na wysokości zadania, chcąc utrzymać własne dziecko, więc znalazłam ludzi, u których będziemy mieli wakacje połączone z pracą. W zamian za opiekę nad ich zwierzątkami zarobimy na życie i udostępnią nam dom na czas ich urlopu.
Teraz, obserwując media społecznościowe Joanny, widać, że wyjechała i stara się cieszyć chwilą razem ze swoim synkiem.
Źródło: TVN/x-news
