"Chemia". Bartosz Prokopowicz: ten film to pozytywny poradnik umierania [WYWIAD]

Krzysztof Połaski
fot. Michał Opala / materiały prasowe
fot. Michał Opala / materiały prasowe
"Chemia", debiutancki film Bartosza Prokopowicza, inspirowany życiem jego żony - założycielki Fundacji Rak’n’Roll - Magdy Prokopowicz, na ekranach kin pojawi się 2 października. Prezentujemy Wam wywiad z reżyserem, który opowiada o swoim bardzo osobistym filmie oraz zdradza kulisy produkcji.

Światowe kino współczesne żywi się biografiami znanych postaci. Ale Ciebie nie interesowała klasyczna biografia. Od początku chciałeś nakręcić zupełnie inny film…

Nie interesował mnie film biograficzny. Gdybym chciał pokazać to, co wydarzyło się naprawdę, musiałby powstać zupełnie inny film – wiwisekcyjny, bolesny, mroczny. W „Chemii” oglądamy alternatywną wersję wydarzeń. Chciałbym, żeby tak to wszystko wyglądało. Tekst scenarzystki Kasi Sarnowskiej był oderwany od rzeczywistości, czasami nawet zabawny, na tyle mnie zdystansował, że bardziej koncentrowałem się na fikcyjnym scenariuszu niż próbie odniesienia się do prawdziwych wydarzeń.

Jaką więc historię chciałeś opowiedzieć?

hciałem nakręcić „pozytywny poradnik umierania”, gdzie miłość jest silniejsza niż strach. To film o godzeniu się ze śmiercią, ale także odbieraniu mocy rakowi, o umiejętności odchodzenia, ale także o tym, że trzeba czerpać z życia, póki żyjemy. Życie moje i Magdy Prokopowicz było tylko punktem wyjścia. Emocje z tych intensywnych doświadczeń, wielokrotnie przefiltrowane przez scenariuszowe wydarzenia, pomogły mi skuteczniej pracować z aktorami, a im dzięki mojej wiedzy było łatwiej zidentyfikować się z niełatwymi przecież postaciami.

CZYTAJ TAKŻE:

"Chemia". Zobacz zwiastun jednego z najbardziej wzruszających polskich filmów [WIDEO]

Jak ta historia ewoluowała?

Od dawna chciałem zadebiutować jako reżyser. Pomysł „Chemii” pojawił się jeszcze za życia Magdy. Od początku miał być w duchu tego, co od lat robi założona przez nią Fundacja Rak’n’Roll – a więc miał zmieniać myślenie o chorobie nowotworowej. I ta idea w filmie pozostała. Scenariusz zmieniał się jednak kilkakrotnie. W końcu trafiliśmy na tekst Kasi Sarnowskiej, który przypominał „emocjonalny patchwork”. To nie był klasyczny tekst – jego rytm wyznaczały emocje, bardziej przypominał notes z zapiskami. I taki jest też nasz film.

Myśląc „śmiertelna choroba na ekranie”, myślimy o wzniosłości, patosie, traumie, wzruszeniach doprowadzonych do ekstremum. Ale „Chemia” idzie na przekór – dużo w filmie pozytywnego szaleństwa, spontaniczności, naturalnego śmiechu. Chciałeś przełamać stereotypy pokazywania choroby na ekranie?

Przede wszystkim potraktowaliśmy główną bohaterkę Lenę jako pełnoprawnego członka społeczeństwa, nie wypchnęliśmy jej poza margines z uwagi na jej chorobę. Lena jest dla nas w pierwszej kolejności człowiekiem, nie chorym z nowotworem. Chodziło właśnie o to, żeby przełamywać stereotyp chorej na raka – łysej, chudej, odrzuconej, nie mającej prawa kochać, mieć dziecko, przeżywać, ale również umierać. Ludziom chorym na nowotwory odbiera się prawo do umierania. Mówi się im najczęściej: musisz wygrać walkę. Przez to się ich depersonifikuje, przerzuca na nich ogromny ciężar. Magda rozpoczęła specyficzny rodzaj narracji o chorobie nowotworowej, nie zawijała jej w tabu, opowiadała o niej z lekkością. Staraliśmy się operować podobną poetyką. Magda dała ludziom coś, czego wcześniej nie mieli. Przywróciła ludzi chorych do mainstreamu, a tym samym uczłowieczyła ich.

Czy pokazywaliście już film chorym na raka? Jak na niego reagowali?

Dużo chorych kobiet po obejrzeniu tego filmu mówiło: tak właśnie chcę chorować, tak właśnie chcę umierać. Tylko niewielki procent pacjentów jest w stanie zaakceptować to, że umrą, są w stanie spojrzeć śmierci w oczy. To są ludzie, którzy przed śmiercią wychodzą do domu, ostatnie chwile spędzają z rodziną. Ale większość umiera samotnie, ze wstydem na twarzy, w bólu, będąc odurzonym morfiną. Śmierć w naszych czasach jest obciachem, nie pasuje do wygodnego, nowoczesnego świata. Dlatego niepotrzebnie zamiatamy ją pod dywan, chowamy w kąt i tym samym stygmatyzujemy ludzi śmiertelnie chorych.

Rola Leny jest niezwykle wymagająca. To prawdziwy rollercoaster…

Postać Leny ma w sobie ogromny potencjał. Skala, na której jest rozpięta rola Agnieszki Żulewskiej jest absolutnie ekstremalna. To bohaterka, która mieści w sobie skrajności, które czasami zdają się nawzajem wykluczać. Wielką witalność, wolę życia z jednej strony i świadomość nadchodzącego końca, na który zaczyna patrzeć ze spokojem z drugiej. Agnieszka Żulewska mimo młodego wieku znalazła w sobie głębię, która pozwoliła jej być na obu tych biegunach autentyczną.

Niekonwencjonalne potraktowanie tematu, jakim jest miłość w cieniu choroby, to jedno. Za słodko-gorzką, niejednoznaczną wymową filmu idzie również świeża formuła filmu, zabawa filmowym materiałem….

Na każdym etapie mówiłem członkom ekipy, do operatora, do kompozytora, do aktorów: ryzykujcie, kierujcie się instynktem, nie bójcie się, zaproponujcie wersję, która przekracza granice. Spotykaliśmy się z różnymi opiniami na temat scenariusza, jak i samego filmu. Na przykład: jak można na tak poważny temat nakręcić taki niepoważny film? My jednak chcieliśmy uniknąć patosu. Chcieliśmy spuścić powietrze. To widać w formie filmu, który operuje własnym, specyficznym językiem. Ja muszę myśleć o śmierci lekko, inaczej bym zwariował. Można przyjąć mój sposób myślenia, albo odrzucić i mam nadzieję, że film go trafnie pokazuje.

Materiały producenta.

"CHEMIA" W KINACH OD 2 PAŹDZIERNIKA

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Jerzy Stuhr nie żyje. Aktor zmarł w wieku 77 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na telemagazyn.pl Telemagazyn