Ewa Krawczyk o chorobach
Jedenastego sierpnia ukazała się, nakładem "Świata Książki", uzupełniona przez wdowę po legendzie polskiej muzyki, książka Andrzeja Kosmali i Krzysztofa Krawczyka "Krzysztof Krawczyk. Życie jak wino". Dowiadujemy się z niej wielu szczegółów na temat zdrowia wokalisty pod koniec jego życia, o których nie mieliśmy pojęcia. Krawczyk przeszedł operację biodra i chorował na cukrzycę. Okazuje się, że cierpiał też na chorobę Parkinsona.
To był długi proces (...) do dzisiaj wylewam wiadra łez. Choroba Krzysia zaczęła się już 20 lat temu drżeniem głowy. Był to początek Parkinsona. Zwróciłam lekarzom uwagę, ale jakoś nikt nie zareagował. Lata mijały, a choroba robiła postępy - napisała Ewa Krawczyk.
Leki pomagały w bardzo niewielkim stopniu.
W kościele, jak słuchał kazania, to musiałam go prosić, żeby coś zrobił, bo głowa mu tak chodziła, że nawet ja to czułam, siedząc obok, a ludzie siedzący z tyłu widzieli. - wyznała.
Podczas ostatnich koncertów artysta nie mógł już stać, musiał śpiewać siedząc na krzesełku z powodu bólu biodra. Para miała umowę, że w przypadku, kiedy ręka lub głowa piosenkarza zaczynały się bardziej trząść, to Ewa Krawczyk podchodziła wówczas do niego i poprawiała "chusteczkę na szyi" - to był znak, by Krawczyk starał się bardziej kontrolować drżenie.
Graliśmy jeszcze koncerty, ale z ogromnym cierpieniem. Wtedy zauważyłam, że Krzysztofem coś rzuca i upadł na podłogę. Zawsze się bardzo potłukał, aż do siniaków. Kiedyś po kolejnym upadku w łazience miał krwiaka pod okiem. Jak byliśmy w kościele, żartował, że żona go bije - wspomina wdowa.
Ewa Krawczyk pielęgnowała męża w domu - nauczyła się robić kroplówki i zastrzyki.
Artysta zmarł z powodu Covid-19 i chorób współistniejących - wiemy teraz, jak wiele ich było - 5 kwietnia 2021 roku.
