Tragedia bohaterek programu "Nasz nowy dom"
Katarzyna Dowbor od 2013 roku wraz z ekipą jeździ po Polsce i pomaga rodzinom, żyjącym w złych warunkach. W 2019 roku zobaczyliśmy m.in., jak zmienił się dom pani Justyny z Gliwic i jej dwóch córek - Amelii i Wiktorii. Po emisji odcinka z ich udziałem okazało się, że chorująca na nowotwór złośliwy samotna mama zmarła.
Przy okazji świątecznych odcinków programu "Nasz nowy dom", Telewizja Polsat przypomniała historię, która poruszyła wielu widzów. W związku z tym pojawiły się pytania, co dzieje się z osieroconymi dziewczynkami. "Teleshow" zadało to pytanie Katarzynie Dowbor.
Oczywiście pamiętam panią Justynę i jej córeczki. Interesowałam się ich losem. Dziewczynki mają opiekę rodziny, która jednak nie chciała brać udziału w nagraniu i tym bardziej nie chce, byśmy mówili o niej teraz.
Z kolei producentka programu, Olga Toporowska, poinformowała, że 10-letnia Amelia i 12-letnia Wiktoria bardzo źle zniosły śmierć mamy i nie obyło się bez pomocy specjalistów. "Wszystkich nas ta historia bardzo poruszyła. Rok temu, przed świętami, kontaktowaliśmy się z rodziną dziewczynek. Jedynie co mogę przekazać, to uspokoić, że córeczki pani Justyny są pod opieką psychologa i rodziny "- powiedziała Toporowska.
