"Ślub od pierwszego wejrzenia". Telewizyjny eksperyment żerujący na potrzebie znalezienia miłości? [KOMENTARZ]

Redakcja Telemagazyn
Redakcja Telemagazyn
"Ślub od pierwszego wejrzenia" trudno jednoznacznie ocenić. Nie jest to bowiem typowe reality-show, jakie mogliśmy oglądać w polskiej telewizji - "Big brother" czy "Kto poślubi mojego syna". Płytkich i żenujących zachowań tutaj nie znajdziecie, chyba że wyjdziemy z założenia, że to właśnie decyzja o ślubie z nieznajomym do takich należy. Jakie jest nasze zdanie o nowym, kontrowersyjnym programie telewizji TVN? Sprawdźcie!

„Ślub od pierwszego wejrzenia” to kontrowersyjny, znany na całym świecie program, którego ideą jest poślubienie przez uczestników nieznajomego/nieznajomej. W znalezieniu idealnego partnera pomagają specjaliści i profesorowie, którzy na podstawie testów psychologicznych, wielogodzinnych rozmów, analiz, są w stanie określić nasze preferencje dotyczące drugiej połówki.

Dobrani przez nich partnerzy poznają się dopiero w Urzędzie Stanu Cywilnego, gdzie w ciągu kilku minut muszą zdecydować, czy chcą kontynuować naukowy eksperyment, a tym samym wziąć ślub z nieznajomym/nieznajomą. Jeśli się na to zdecydują, pojadą w podróż poślubną, a następnie będą musieli ze sobą zamieszkać. Po półtoramiesięcznym poznaniu się para zadecyduje, czy jest gotowa wieść ze sobą wspólne życie lub chce rozwodu.

Tak w wielkim skrócie można opisać nowe show stacji TVN pt. "Ślub od pierwszego wejrzenia". Po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków programu mamy bardzo mieszane uczucia i nie chodzi wcale o to, czy ten format jest dla nas interesujący, czy nie lub, czy to rozrywka na wysokim, bądź nieco niższym poziomie.

No właśnie, rozrywka, reality-show i cały ten telewizyjny entertainment to w większości pozycje, które mają widzów bawić lub promować kolejne pokolenia celebrytów. Każdy nowy program na swój sposób przekracza granice dobrego smaku, ale całość pozostawała jednak do tej pory w ramach ogólnopojętego entertainmentu (dobrym przykładem jest tu program "Azja Express", gdzie znani z pierwszych stron gazet, kojarzący się widzom z luksusem i dobrobytem, wyruszają w podróż do Azji, gdzie na przeżycie mają zaledwie 1 dolara dziennie). "Ślub od pierwszego wejrzenia", mimo że przez wielu uważany jest za kolejny rodzaj telewizyjnego show, z rozrywką nie ma chyba zbyt wiele wspólnego, a miłosny eksperyment na zwykłych ludziach może budzić dużo większy niesmak i oczywiste kontrowersje. Czy stacje telewizyjne i my (widzowie) naprawdę potrzebujemy tego typu programów?

CZYTAJ TAKŻE:

"ŚLUB OD PIERWSZEGO WEJRZENIA". DR PIOTR MOSAK: ROBIMY ZA NICH TO WSZYSTKO, CO SIĘ DZIEJE DO ŚLUBU [WIDEO]

"ŚLUB OD PIERWSZEGO WEJRZENIA". NOWY KONTROWERSYJNY PROGRAM POJAWI SIĘ NA ANTENIE TVN [WIDEO]

Nie od dziś wiadomo, że telewizja karmi nas emocjami, bo to właśnie emocje w programach telewizyjnych kupują naszą uwagę. Walka o zwycięstwo w formatach rozrywkowych, dramaty w serialach, łzy i krzyki w telewizji na żywo. Głupie? Niekoniecznie, bo przecież oglądając to poczucie naszej wyższości, inteligencji, bycia lepszym i bycia ponadto wszystko, diametralnie rośnie, ale wiecie co? Oglądając "Ślub od pierwszego wejrzenia" nie wpłyniecie w podobny sposób na poczucie własnej wartości. Wręcz przeciwnie, w pewnym momencie będziecie chcieli "uratować" uczestników programu przed (być może) najgorszą decyzją w ich życiu, bo przecież nie można być aż tak zdesperowanym, by stawać w Urzędzie Stanu Cywilnego z zupełnie obcą osobą, a może właśnie można?

Na podstawie dwóch pierwszych odcinków trudno to ocenić. Co prawda poznajemy w bardzo zdawkowy sposób całą szóstkę bohaterów, wydaje nam się, że już wiemy, co nimi kieruje i skąd u nich taka decyzja, ale to zaledwie kropla w morzu informacji, których przeciętny widz nawet nie odczyta między wierszami i ramami programu. Widząc przygotowania Ewy i Darka do "wymarzonego dnia w ich życiu", było mi ich zwyczajnie żal i zastanawiałam się, czy znalezienie miłości za wszelką cenę, nawet za cenę udziału w telewizyjnym eksperymencie, jest tego warte. Sami zresztą ubolewają nad tym, jak mało czasu zostało im na przygotowanie, dopracowanie szczegółów i żałują, że nie mogą tego zrobić w normalnych warunkach. Po co więc to wszystko?

Co więcej, oglądając drugi odcinek można odnieść nieodparte wrażenie, że wspomniana wcześniej para zupełnie do siebie nie pasuje i w ich przypadku eksperyment może nie wypalić! Darek to bądź co bądź bardzo wrażliwy facet, natomiast Ewa to mocna, dominująca jednostka, która nie szuka raczej słabszego ogniwa do pary. Mam nadzieję, że moje spostrzeżenie to tylko mylne wrażenie i w kolejnych odcinkach okaże się, że świetnie ze sobą współgrają, co jeśli jednak nie?

"Ślub od pierwszego wejrzenia" trudno jednoznacznie ocenić. Nie jest to bowiem typowe reality-show, jakie mogliśmy oglądać w polskiej telewizji - "Big brother" czy "Kto poślubi mojego syna". Płytkich i żenujących zachowań tutaj nie znajdziecie, chyba że wyjdziemy z założenia, że to właśnie decyzja o ślubie z nieznajomym do takich należy. Dyrektor programowy stacji TVN - Edward Miszczak uważa, że w telewizji jest miejsce na tego typu formaty, a wy?

Co sądzicie o programie "Ślub od pierwszego wejrzenia"? Czy program, który bądź, co bądź żeruje na potrzebie znalezienia miłości i niosący ze sobą daleko idące konsekwencje prawne ma w telewizji rację bytu?

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na telemagazyn.pl Telemagazyn