Mateusz Grędziński o swojej płycie, Andrzeju Piasecznym i śpiewaniu po rosyjsku [WYWIAD]

Redakcja Telemagazyn
Redakcja Telemagazyn
Mateusz Grędziński wygrał 7. edycję "The Voice of Poland".Kamila Glińska
Mateusz Grędziński wygrał 7. edycję "The Voice of Poland".Kamila Glińska
Mateusz Grędziński, zwycięzca 7. edycji "The Voice of Poland" opowiedział nam o swoich planach na przyszłość, zdradził, jak wygląda jego współpraca z Andrzejem Piasecznym, a także powiedział, dlaczego chciałby nagrać piosenkę po rosyjsku.

Mateusz Grędziński pierwszy raz pojawił się w "The Voice of Poland" w 2. edycji. Wówczas trafił do drużyny Tomsona i Barona, z którymi dotarł do odcinków na żywo. Po 4 latach młody wokalista zdecydował się na powrót do programu. Jego doskonały występ podczas Przesłuchań w ciemno sprawił, że wszyscy Trenerzy chcieli go mieć w swojej drużynie. Mateusz postawił jednak na Andrzeja Piasecznego. Wybór okazał się słuszny, bo brawurowo wygrał 7. edycję "The Voice of Poland". Występy Mateusza w programie porywały do tańca nie tylko publiczność w studio, ale i widzów przed telewizorami. Jego pozytywna energia i uśmiech, który nigdy nie schodzi z twarzy sprawiły, że pokochały go miliony! Jakie ma plany na przyszłość? Czego możemy spodziewać się po jego płycie i czy wciąż utrzymuje kontakt z Andrzejem Piasecznym?

Jak wygląda Twoje życie po „The Voice of Poland”?

W programie było dużo pracy, a po programie jest jeszcze więcej pracy, ale bardzo się z tego cieszę. Nie spodziewałem się, że będzie tego aż tyle: wywiady, planowanie muzycznej i scenicznej przyszłości, zbieranie całej ekipy w całość tak, żeby w najbliższym czasie prosperowała jak najlepiej. Pracuję też nad swoim wokalem.

I jak Ci idzie nauka?

Mam wspaniałą trenerkę Kasię Rościńską, która nie tylko pomaga ułożyć mi głos, ale też uświadamia, jak to wszystko działa jeśli chodzi o wokal.

Jest taki stereotyp, że po programie zwycięzca nie odnosi sukcesu. Zwykle rozwija się kariera uczestnika, który wcześniej pożegnał się z show. Czy czujesz presję wygranej i tego stereotypu?

Chyba nie. Śpiewam dopiero od czterech lat, doszedłem do tego ciężką pracą, a bardzo dużo jeszcze przede mną. Im więcej spokoju, tym więcej pracy i przemyśleń. Na pewno nie będę spieszył się ze wszystkim. Emocje po wygranej już opadły, w końcu mogę się z tego cieszyć i zamierzam to wykorzystać. Na to, czy ktoś robi coś po programie, nie ma wpływu zwycięstwo. Jeśli będzie konsekwentnie dążył do swojego celu, to go osiągnie.

Wróćmy jeszcze do samego „VoP”. Czy stresowałeś się powrotem do programu?

Strasznie! Przed Blindami byłem bardzo zestresowany. Na swój występ musiałem czekać 13 godzin, bo byłem jednym z ostatnich tego dnia, ale jakoś udało mi się zachować tę energię. To był najważniejszy dla mnie występ. Czułem lekką presję tego, że już byłem w tym programie, że mam półtorej minuty, żeby pokazać cały swój progres, który wykonałem przez te lata.

Stres ewidentnie zadziałał na Ciebie pozytywnie, bo odwróciły się wszystkie cztery fotele. Czy od początku planowałeś, że na swojego Trenera wybierzesz Andrzeja?

Tak, Andrzeja wybrałem już wcześniej. Widziałem, co Andrzej robi i jakie ma doświadczenie. Ja jestem bardzo zwariowany, Andrzej jest bardzo spokojny i pomyślałem, że znajdziemy wspólny złoty środek. Udział w drugiej edycji był trochę nieświadomy i spontaniczny, wtedy tak naprawdę dowiedziałem się, że umiem śpiewać. W tej edycji, nie mogę powiedzieć, że byłem gotowy, ale czułem, że bardzo mocno pracowałem nad tym, co osiągnąłem i chciałem to w końcu pokazać.

A co by było gdyby Andrzej nie odwrócił się?

Nie wiem! Nie myślałem o tym. Naprawdę! Nie chodzi o to, że mam egoistyczne podejście czy jestem bardzo pewny siebie… Po prostu, jak na czymś się skupię, to do tego dążę. Cieszę się, że Andrzej odwrócił się i nie musiałem podejmować innej decyzji.

Jak Ci się pracowało z Andrzejem?

Wspaniała współpraca. Naprawdę nie spodziewałem się, że poznam tak wspaniałego artystę, człowieka, przyjaciela i tatę – śmiejemy się, że Andrzej jest teraz moim Tatą muzycznym. Dostałem od niego ogromne wsparcie i nawet po programie mamy ze sobą kontakt. W programie Andrzej podchodził do każdego z nas bardzo profesjonalnie i mogę powiedzieć, że bardzo dobrze, że go wybrałem i cieszę się, że tak mi zaufał.

Dzięki udziałowi w 2. edycji miałeś okazję współpracować też z Tomsonem i Baronem. Jak porównasz pracę z Afro i Andrzejem?

To jest ciężkie do porównania, zwłaszcza, że w obydwu przypadkach byłem na zupełnie różnych etapach i nie wiem, jakby teraz było z chłopakami. Na tamten czas to była najlepsza przygoda mojego życia, chłopaki byli wspaniali. Teraz pomyślałem, że czas wydorośleć i dojrzeć do sceniczności, dlatego wybrałem Andrzeja.

A najmilsze wspomnienie z tej edycji to pewnie finał i ogłoszenie wyników?

Zupełnie nie pamiętam tego momentu! Moja reakcja w finale to było 100% tego, co czułem w tamtej chwili, czyli po prostu… przepaść.

W takim razie, który moment jest dla Ciebie najmilszym wspomnieniem z tej edycji?

Blind, bo nikt nie odpadał. To też mój ulubiony występ i uważam że mój najlepszy w całym programie. Poza tym odzew był super, byli też ze mną moi przyjaciele. To był ten moment, w którym pomyślałem sobie, że to, co zrobiłem do tej pory, właśnie się potwierdza i naprawdę chcę podążać tą drogą.

A najtrudniejszy moment?

Wszystkie odcinki live. Moim celem było dostanie się do odcinków na żywo, ale z live’a na live było coraz trudniej - było coraz więcej materiału do przygotowania, ale też kolejni przyjaciele żegnali się z programem. Mówię przyjaciele, bo naprawdę zdążyliśmy się ze sobą zżyć. Dla nas to nie jest tylko program telewizyjny, ale jakaś część życia. „Voice” pochłaniał cały nasz czas i staliśmy się sobie bliscy.

Żegnanie się z przyjaciółmi to jedno, ale Ty musiałeś też zmierzyć się z falą krytyki. Wśród Trenerów zwłaszcza Maria nie szczędziła Ci gorzkich słów.

Krytyka zawsze mnie motywuje, a jeśli ktoś taki, jak Marysia zwraca mi uwagę, to nie robi tego złośliwie, tylko dlatego, że tam naprawdę były niedociągnięcia. Przyjmuję to do siebie, ale idę naprzód. Jeśli są jakieś błędy, to staram się je od razu poprawiać. W programie co prawda nie było czasu, żeby popracować nad wszystkim, ale w przyszłości mam zamiar poprawiać te błędy. Poza tym krytyka zawsze będzie, bo nie jestem w stanie wszystkim dogodzić, ale przecież to nie na tym polega. Robię to, co kocham i mam nadzieję, że znajdzie się taka publiczność, która też to pokocha.

W finale „The Voice of Poland” odbyła się premiera Twojego singla, a kiedy będzie można go usłyszeć w radiu?

Prace nad nim trwają. Parę razy już nagrałem wokal, ale wciąż szukamy tego perfekcyjnego brzmienia. Wolę, żeby to było przemyślane, na spokojnie, ale bardzo dobre.

Autorem „Obietnic” jest Andrzej. Czy kontroluje pracę nad singlem i dba o to, żeby wyglądał on tak, jak to on sobie wyobraża?

Tak naprawdę pracuje nad tym sztab ludzi: z wytwórni, z którą będę podpisywać kontrakt, ja, moja menedżerka, no i oczywiście Andrzej, bo to jest jego piosenka. Wszyscy nad tym panujemy i staramy się, żeby było na najwyższym poziomie.

A czego możemy spodziewać się po Twojej debiutanckiej płycie?

Na płycie na pewno można spodziewać się dużo Mateusza Grędzińskiego (śmiech) - mam nadzieję, że tam będzie dużo mnie. Na pewno będzie tanecznie, bo to jest to, co chciałbym robić. Pojawią się też ballady, bo oprócz tej wesołej i energicznej strony, mam też stronę bardzo emocjonalną, którą lubię pokazywać i którą lubię dzielić się z ludźmi, a sam też bardzo lubię takie spokojne numery. Moim zdaniem to będzie płyta kontrastów.

Czy płyta będzie po polsku, tak jak zapowiadałeś w programie?

Tak, na pewno większość tekstów będzie po polsku, ale nie mówię, że nie będzie tekstów w innych językach, bo chciałbym w przyszłości nagrać też po rosyjsku i po angielsku.

Po rosyjsku?

Tak, mam już doświadczenie, bo kilka lat temu byłem na Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze. Bardzo mi się spodobało i tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, że rosyjski jest naprawdę bardzo wdzięcznym językiem do śpiewania. Zresztą bardzo lubię kulturę muzyczną Rosji.

Przed Tobą sylwestrowy koncert w Zakopanem. Czy denerwujesz się przed występem przed tak dużą publicznością? Co zaśpiewasz na scenie?

Dla mnie każdy odcinek live był poniekąd koncertem, a poza tym miałem już okazję być na Sylwestrze trzy lata temu we Wrocławiu, więc mniej więcej już wiem jak to wygląda. A co zaśpiewam będzie niespodzianką, więc zapraszam serdecznie na Sylwestra z Dwójką!

Rozmawiała: Karolina Kruszewska

[email protected]

od 12 lat
Wideo

Płomień Solidarności z Ukrainą

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na telemagazyn.pl Telemagazyn