NASZA OCENA: 8/10
117 r. naszej ery, Dziewiąty Legion prowadzony przez piktyjską najemniczkę Etain zostaje wysłany z misją zaprowadzenia porządku na terenach poza murem Hadriana. Do dowodzonego przez generała Virilusa oddziału przyłącza się odbity z rąk wrogów centurion Quintus Dias, dowódca obozu, z którego nikt nie pozostał żywy.
W takim filmach jak „Centuriona” sednem jest walka; i to ta ciężkiego kalibru, trwająca od pierwszej sceny, kiedy świszczą strzały atakujących, po ostatnią walkę na miecze. Nic więc dziwnego że zatrzymamy się przy tym aspekcie, bo historyczność tego filmu ustępuje miejsca akcyjności. A tej nie brakuje: w bardzo widowiskowej scenie zasadzki w wąwozie, czadu dają świsty strzał, głuche trzaski rozłupywanych czaszek, grzmot toczących się z sykiem ognistych kul i brzęk zderzających się ze sobą ciężkich mieczy, co sprawia że ten film można równie dobrze oglądać jak i tylko słuchać. Choć myliłby się ten kto uznałby iż jego walory plastyczne są mniej ważne. Jak na film akcyjny jest niezwykle wysmakowany plastycznie, ma przepiękne kolory. Właściwie każda scena zaczyna się od pięknego malarskiego kadru: a to ludzkich sylwetek na tle groźnych gór, a to uciekinierów pojawiających się na cmentarzysku, gdzie poranne promienie przebijają się przez korony drzew.
Film więc spełnia oczekiwania nie tylko miłośników akcji (a jako się rzekło sceny batalistyczne są nadekspresyjnie akcyjne), ale też koneserów piękna przyrody. Jeśli chodzi o napięcie, jest podkręcona na maksa, bo w filmie nie ma w nim zbędnych dłużyzn, a tu i ówdzie jest nas w stanie zaskoczyć.
Beata Cielecka
"Centurion" w tv - sprawdź datę emisji.
WRÓĆ DO PROGRAMU TV!
