"Klient" [RECENZJA]. Ile w człowieku jest człowieka?

Beata Cielecka
"Klient" (2016)media-press.tv
"Klient" (2016)media-press.tv
"Klient" irańskiego reżysera Asghara Farhadiego, przejmująca opowieść o obsesyjnej zemście, pokazująca jak porządny człowiek w imię wymierzania sprawiedliwości może się stać sprawcą zbrodni, zwyciężyła w kategorii „Najlepszy film nieanglojęzyczny” Oscary 2017.

NASZA OCENA: 9/10

Para aktorów Emad i Rana, po tym jak musieli naprędce opuścić swój dawny dom, wprowadza się do mieszkania poleconego im przez kolegę z teatru. Pewnego dnia Rana przypadkowo wpuszcza do mieszkania obcego, który na nią napada. Pobita kobieta nie może dojść do siebie, podobnie jak jej mąż, który chce za wszelką cenę znaleźć sprawce. Trop prowadzi do poprzednia lokatorki, która „przyjmowała u siebie wielu mężczyzn”.

„Klient” mógłby równie dobrze nosić nazwę efekt motyla. Jedno zdarzenie powoduje kolejne. Tutaj ta lawina ma miejsce zarówno w sferze fizycznej, jak i emocjonalnej. To w umysłach Emada i Rany rodzą się odczucia, o których istnieniu wcześniej nie mieli pojęcia. Rana dochodząca do siebie po napadzie musi zmierzyć się z olbrzymią traumą, wykrzyczeć swa złość, strach, frustracje, ale wraz z fizycznymi ranami i psychiczne blizny zaczynają się goić. Wykształcony i kulturalny Emad pozwala, by doszły w nim do głosu najniższe instynkty. Żywi się chęcią zemsty, a jego myśli i działania zostają podporządkowane chęci odwetu i ukarania winnego krzywdy jego żony. Zarzuca sobie, że nie był w stanie ochronić zony, że nie było go przy niej w czasie ataku, nie może znieść myśli, że ktoś mógł ją dotknąć. Jego opętanie zemstą, od którego ona się odżegnuje sprawia, że zgodne do tej pory małżeństwo przestaje się rozumieć. Rana nie jest w stanie pojąc, że człowiek, z którym spędziła tyle lat, może aż tak się zmienić. Emad nie jest w stanie zrozumieć, że żona nie podziela jego obsesji, przecież robi to co robi, jak mu się wydaje z miłości. Ale to, co się dzieje zmienia go diametralnie; staje się innym człowiekiem: przyjacielem, aktorem nauczycielem. Podobnie jak bohater sztuki Arthura Millera „Śmierć komiwojażera”, którego role gra sprawia, że ludzie wokół niego zaczynają go unikać. A on nie spocznie dopóki nie wymierzy sprawiedliwości, choćby miał zostawić za sobą zgliszcza. Wszyscy wyczuwamy do czego doprowadzi ta eskalacja złego, ale i tak sekwencja finałowa bije na głowę niektóre sceny akcji, tyle w niej napięcia, frustracji, złości i agresji. A rozwoju akcji, jaki następuje, nie przewidziałby nawet najbardziej doświadczony kinoman.

Beata Cielecka

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny egzotycznych wycieczek mocno w dół?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na telemagazyn.pl Telemagazyn