"Koniec widzenia". Nutka niedomówienia i zachwycająca Zofia Domalik [RECENZJA]

Krzysztof Połaski
Krzysztof Połaski
fot. materiały prasowe Gdyńskiej Szkoły Filmowej
fot. materiały prasowe Gdyńskiej Szkoły Filmowej
Zaryzykuję stwierdzenie, że zrealizowanie dobrego filmu krótkometrażowego jest w pewien sposób trudniejsze od zrobienia pełnometrażowej produkcji. O ile w pełnym metrażu ma się czas na odpowiednie wyeksponowanie bohaterów oraz opowieści, tak krótkometrażowa historia musi być wyrazista i mieć sens na przestrzeni kilku minut. Wielu twórców sobie z tym nie radzi, ale Grzegorza Mołdę i jego „Koniec widzenia” nie bez przyczyny zaproszono na festiwal do Cannes.

Urodzony w 1993 roku twórca w rozmowie po premierze „Końca widzenia” przyznał, że obraz ten jest rozwinięciem jego poprzedniej, jeszcze krótszej, produkcji, dla której punktem wyjścia była więzienna sala widzeń. I tak na ekranie obserwujemy Martę (Zofia Domalik), młodą dziewczynę, odwiedzającą w więzieniu swojego narzeczonego, Arka (Eryk Kulm).

Oboje pracowali w warsztacie samochodowym jej ojca (Juliusz Chrząstowski), ale chłopak został zatrzymany za posiadanie znacznej ilości narkotyków, prawdopodobnie przeznaczonych na handel. Chociaż prokurator przekonuje go, aby wydał swojego mocodawcę, Arek zawzięcie milczy i nie chce ulec wizji mniejszego wyroku na wadze.

W centrum zainteresowania autora jest Marta i to z jej dylematami mierzymy się jako widzowie. Młoda dziewczyna jest rozdarta pomiędzy dwóch mężczyzn, których bez wątpienia może nazwać najważniejszymi facetami w swoim życiu. Jeden jest największą miłością, kimś z kim może począć nowe życie, natomiast drugi sam dał jej to życie, wszak w jej żyłach płynie jego krew.

Marta toczy wewnętrzną walkę, a właściwie ciężką bitwę, gdyż w tym starciu nie da się zachować statusu quo i siedzieć cicho. Dziewczyna musi jednoznacznie opowiedzieć się albo po stronie ojca, albo chłopaka. Musi dokonać wyboru, który będzie miał nieodwracalny wpływ na całe jej przyszłe życie. Jako widz sam się zastanawiałem, jak zachowałbym się na jej miejscu: wybrałbym radykalne rozwiązanie czy wygodniejsze mniejsze zło?

Postać Marty do bólu prawdziwą uczyniła Zofia Domalik, która przecież jest jeszcze studentką warszawskiej Akademii Teatralnej. Urodzona w 1995 roku aktorka ma w sobie ogromną charyzmę, co w połączeniu z niebanalną urodą oraz świetnym, zapadającym w pamięć głosem, sprawia, że otrzymujemy z jednej strony nieszablonową bohaterkę, a z drugiej normalną dziewczynę, z którą można bez problemu się identyfikować. To właśnie Domalik niemal cały czas jest obecna na ekranie i właściwie większość emocjonalnego ciężaru tej opowieści spada na nią, z czym doskonale sobie radzi i ani na minutę nie odpuszcza. Nie znajdziecie w jej grze żadnych fałszywych nut, od początku do końca głęboko wchodzi w swoją postać. Lepiej dobrze zapamiętajcie tej dziewczynę, bo przed nią ogromną przyszłość.

Męska część obsady miała już znacznie mniejsze pole do popisu, ale też trudno winić za to twórcę, który jednoznacznie zdecydował się na przedstawienie historii z kobiecej perspektywy. Mimo wszystko trudno jednak powiedzieć, że Kulm czy Chrząstowski tylko przemknęli przez ekran. Co to to nie. Mimo ograniczeń trudno zapomnieć ich epizody, szczególnie wyróżnił się Eryk Kulm, który ma wszelkie predyspozycje, aby w końcu zagrać prawdziwego skurczybyka.

Warto zwrócić uwagę na zdjęcia autorstwa Macieja Millera, które początkowo trzymają bohaterów na dystans, ale w kryzysowych sytuacjach coraz bardziej się do nich przybliżają, jakby chciałby ich zamknąć w klatce. Świetna jest też kolorystyka całości, zimna, wroga i nieprzewidywalna. Doskonale współgra to z klimatem produkcji.

„Koniec widzenia” spokojnie mógłby być projektem rozwiniętym do pełnometrażowego formatu, ale mocno trzymam kciuki, aby Grzegorz Mołda nigdy na taki zabieg się nie zdecydował, gdyż odebrałoby to całej historii tę nutkę niedomówienia. Właśnie za to cenię ten film tak bardzo. I na koniec dodam tylko, że gdy patrzę na krótkie metraże pokroju „Końca widzenia”, gdzie twórca w dojrzały sposób potrafi opowiedzieć intrygującą historię, a całość jest równie dobrze zagrana, jestem spokojny o przyszłość polskiego kina.

Ocena: 8/10

Krzysztof Połaski

krzysztof.polaski@telemagazyn.pl

"KONIEC WIDZENIA" MOŻNA OBEJRZEĆ NA FESTIWALU MŁODZI I FILM 2017

Recenzja została pierwotnie opublikowana 22 czerwca 2017 roku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze!
Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na telemagazyn.pl Telemagazyn
Dodaj ogłoszenie