"Lolo". Widok na miłość [RECENZJA]

Krzysztof Połaski
Krzysztof Połaski
fot. David Koskas / materiały prasowe dystrybutora Kino Świat
fot. David Koskas / materiały prasowe dystrybutora Kino Świat
Julie Delpy nie zaskoczyła. Jej najnowszy film pt. „Lolo” już nawet na plakacie wygląda jak komedia, jakiej można byłoby spodziewać się od autorki „2 dni w Paryżu” i „2 dni w Nowym Jorku”. I bardzo dobrze, gdyż urodzona w Paryżu artystka ma rękę do takich prostych i lekkich historii, w których znajduje się miejsce zarówno na śmiech, jak i na chwilę refleksji.

CZYTAJ TAKŻE:

"Studio YaYo". Nowy żenujący program TVP. Zdelegalizujmy polskich kabareciarzy [KOMENTARZ]
"Gra o Tron". Rewelacyjna bijatyka bez fabularnych fajerwerków [KOMENTARZ]
"Na dobre i na złe". Obsada kiedyś i dziś. Jak zmienili się bohaterowie serialu? [ZDJĘCIA]

Używając epitetów „prosty” i „lekki” nie mam nic złego na myśli. To ogromna zaleta Delpy, że zrozumiałym dla szerokiej publiczności językiem potrafi opowiedzieć o sprawach, które często się bagatelizuje, a tak naprawdę są bardzo ważne. Odwołajcie się do własnych doświadczeń: jak często zrywaliście z kimś znajomość, jeszcze nie rozpoczynając związku, gdyż różnił/różniła się od was stylem, pochodzeniem, sposobem ubioru czy zainteresowaniami? Czy miłość w takim przypadku ma szansę zakiełkować w serduszkach oblubieńca i oblubienicy pochodzących z różnych środowisk? A może różnice wszystko zabiją?

Julie Delpy, jako reżyserka i jednocześnie współscenarzystka, zadaje te pytania, chociaż w zamyśle zna odpowiedź – powierzchowność to nie wszystko, uczucie jest czymś głębszym, najczęściej niewytłumaczalnym, co może trwale połączyć dwójkę – na pierwszy rzut oka – kompletnie innych ludzi. Jeżeli chcą tego samego, to dlaczego miałoby im się nie udać? To optymistyczna wizja, ale jest też druga strona medalu – zwróćcie uwagę, że francuska artystka przygląda się ludziom posiadającym pewne doświadczenia życiowe oraz dzieci z poprzednich związków, przez co zmianie uległo ich spojrzenie na świat. Gdyby bohaterowie jej filmu spotkali się 20 lat wcześniej to, być może, różnice by ich podzieliły. Na pewnym etapie z mezaliansem trudno wygrać, chociaż patrząc na słynną trylogię Richarda Linklatera, która przyniosła reprezentantce Paryża sławę, nawet takie rzeczy są do przeskoczenia.

To nie jest jedyna kwestia, na której skupia się Julie Delpy. Autorka na tapetę bierze także kompleks Edypa. Tytułowy Lolo (świetny Vincent Lacoste) pozornie jest nowoczesnym i samodzielnym nastolatkiem, który matkę (Julie Delpy) traktuje bardziej jak przyjaciółkę niż kobietę w łonie której spędził dziewięć miesięcy. Prawda jest jednak inna – Lolo nie potrafi żyć bez matki. Jego pępowina została odcięta jedynie teoretycznie, chłopak nie dopuszcza do siebie myśli, że jego rodzicielka może pokochać innego mężczyznę, więc już od dziecka sabotuje każdy jej związek. A trzeba wiedzieć, że Lolo to na tej płaszczyźnie zawodnik wagi ciężkiej z doskonałym rekordem, nie dający żadnych szans swoim przeciwnikom i często nokautujący już w pierwszej rundzie. Bezwzględny, bezlitosny i do szaleństwa zakochany we własnej matce. Czy Jean-René (Dany Boon) okaże się godnym rywalem? Starcie komputerowego freak’a z rozpieszczonym małolatem nie będzie łatwą przeprawą, ale niech wygra lepszy!

„Lolo” od początku do końca przemyślana komedia, bardzo dobrze równoważąca poważne kwestie z humorem. Co więcej, Delphy nie boi się jechać po bandzie, ale w żadnym miejscu nie przekracza cienkiej granicy pomiędzy sprośnymi żartami a żenadą. Francuska reżyserka funduje widzom doskonałą zabawę, czego apogeum osiąga w scenie z udziałem legendarnego Karla Lagerfelda. Jednak bądźcie ostrożni, jeżeli kiedykolwiek będziecie chcieli zrobić sobie z nim selfie, czy coś takiego…

Całości nie oglądałoby się tak dobrze, gdyby nie znakomicie dobrane trio głównych bohaterów i chemia pomiędzy nimi. Gdy Vincent Lacoste i Dany Boon rywalizują o względy Julie Delpy na ekranie aż iskrzy! „Lolo” to niezobowiązująca rozrywka i film gwarantujący dobry humor. I nawet jeżeli nie macie ze swojego mieszkania widoku na Wieżę Eiffla, to możecie mieć widok na miłość. Albo chociaż na bardzo udaną komedię!

Ocena: 7/10

Krzysztof Połaski

[email protected]

"LOLO" W KINACH OD 24 CZERWCA

Gatunek: komedia

Produkcja: Francja 2015

Reżyseria: Julie Delpy („2 dni w Nowym Jorku”, „Krwawa hrabina”, „2 dni w Paryżu”)

Scenariusz: Julie Delpy, Eugénie Grandval

Obsada: Julie Delpy („Przed północą”, „2 dni w Paryżu”, „Broken Flowers”, „Przed zachodem słońca”), Dany Boon („Przychodzi facet do lekarza”, „Wyszłam za mąż, zaraz wracam”, „Kobieta na Marsie, mężczyzna na Wenus”, „Jeszcze dalej niż północ”), Karin Viard („Żona doskonała”, „Baby Blues”, „Szczęśliwe zakończenie”, „Niebo nad Paryżem”), Vincent Lacoste („Dziennik panny służącej”, „Asterix i Obelix: W służbie jej królewskiej mości”)

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Wachowicz szaleje z piłą

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na telemagazyn.pl Telemagazyn