NASZA OCENA: MOŻNA OBEJRZEĆ
Niemcy dyskutowali nad wymiarem swojej wojennej winy ukazanej w "Naszych matkach, naszych ojcach" z rzadką do tej pory brutalnością i otwartością. Polacy, którzy film widzieli, denerwowali się, że pokazuje żołnierzy AK i Polaków w sposób kłamliwy i skrajnie niepochlebny.
Opowieść zaczyna się krótko przed atakiem na ZSRR. Pięcioro młodych przyjaciół spotyka się w Berlinie, żeby się pożegnać, bo troje z nich wyrusza wkrótce na wojnę. Są pełni życia, nadziei, że świat stoi przed nimi otworem, a wojna będzie w ich losach tylko epizodem. Mają znów zobaczyć się w Berlinie za jakiś czas. Padają nawet słowa: jesteśmy nieśmiertelni… Podobny obrazek pokolenia skazanego na wojnę polscy widzowie znają z filmu Michała Kwiecińskiego "Jutro idziemy do kina". Trójka polskich dwudziestolatków też wierzy w lecie 1939 roku, że przeżyje wojnę, a nawet używa tych samych, powodowanych niepohamowaną młodością słów: jesteśmy nieśmiertelni. I na tym pokoleniowe i filmowe podobieństwa się kończą.
Charlotte, Gretę, Wilhelma, Friedhelma i Viktora wojna oraz niemiecka rzeczywistość lat 1941-1945 wchłaniają i zmieniają. Charlotte trafia jako pielęgniarka do lazaretu na froncie wschodnim, Greta robi karierę piosenkarki dzięki romansowi z wysokim funkcjonariuszem gestapo, bracia Wilhelm i Friedhelm są żołnierzami i walczą na przedpolach Moskwy, a Viktor, zasymilowany Żyd z Berlina, próbuje uciec do Ameryki. Troje z nich przeżyje, a ich losy wciągają i poruszają, i to oraz realizacja scen walk, a także aktorstwo są zdecydowanie najlepszą stroną filmu.
Jednak dla nas Polaków matkami i ojcami dzisiejszych Niemców reprezentatywnymi dla III Rzeszy nie jest raczej tragicznie piękna piątka z Berlina, tylko oprawcy z Wehrmachtu, SS i gestapo. I nie do przyjęcia są błędy w pokazywaniu okupacji w Polsce, gdzie żołnierze AK to wyłącznie straszliwi antysemici, a uzbrojeni w karabiny chłopi uganiają się za ukrywającymi się Żydami i kolaborują z Niemcami, wydając partyzantów. Te nieścisłości i niewiedzę twórców filmu należy wytykać, pamiętając jednak, że to głównie film o Niemcach.
Andrzej Dworak
WRÓĆ DO PROGRAMU TV
