"Przebudzeni". Amputowane uczucia Romea i Julii [RECENZJA]

Redakcja Telemagazyn
Redakcja Telemagazyn
„Przebudzeni” to ciekawy film, choć wymaga od nas dużej cierpliwości. Niewiele się w nim dzieje. A najbardziej znaczący jest klimat opowieści, a nie akcja. Choć akurat końcówka jest niepozbawiona iście szekspirowskich emocji.

NASZA OCENA: 7/10

Niedaleka przyszłość. Ludzkość żyje w idealnej równowagi, bez wojen, zbrodni, chorób i głodu. Ten stan udało się osiągnąć dzięki wyeliminowaniu z życia wszelkich emocji. Wybucha jednak tajemnicza epidemia przywracająca „chorym” uczucia, na czele z tą najgorszą, czyli z miłością. Zainfekowani są przez władze wyszukiwani, po czym znikają w niejasnych okolicznościach.

„Przebudzeni” spodobaliby się być może księdzu Tischnerowi. Ta ryzykowna hipoteza wynika z faktu, że pokazują poniekąd to, co miał na myśli pisząc: miłość to dramat dwojga ludzi, ale miłość to zarazem jedyna rzecz warta jego przeżywania. W utopijnym świecie miłość to zaraza, której trzeba się przestrzegać. Uczucie oznacza koniec spokoju zapewnionego przez wielkiego brata. Ten spokój powoduje, że nie ma już wojen i nikt nikogo nie zabija, ale ludzie przeistaczają się w emocjonalne zombie z zerowym życiem wewnętrznym. Najciekawszy w tym filmie motyw dotyczy właśnie obserwacji rodzących się uczuć – zarówno u siebie jak i u drugiej osoby. Subtelne mikroruchy: podniesienie kącika ust, przymknięcie oczu, nerwowy ruch gałek ocznych czy drżenie głosu są niczym w filmie przyrodniczym zarejestrowane i zanalizowane. To normalne dla nas zachowanie jest anomalią psychologiczną tego społeczeństwa obserwowanego i inwigilowanego świata. To tak jakby nagle odwrócono porządek: autystyczni, mający problem z okazywaniem uczuć ludzie stworzyli społeczność, w której nasze emocje są niezrozumiałe i źle widziane. Wiele już było wizji przerażającej przyszłości, ale chyba ta wizja jest jedną z najmocniej odczłowieczonych: wcześniej filmowcy-wizjonerzy czynili zamachy na naszą wolność, wiedzę, świadomość, narzucali relacje, ingerowali w wygląd świata. Tu czyni się zamach na coś, co odróżnia nas od zwierząt: uczucia.

Dobre kreacja aktorów w rolach głównych. Nieco posągowa uroda Nicholas Houlta i pewna kostyczna drętwota Kristin Steward tym razem pasują do klimatu opowieści. Niespodzianką jest występ Guy Pearce’a, który momentami kradnie tej dwójce film.

Beata Cielecka

"Przebudzeni" w tv - sprawdź datę emisji.

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Jerzy Stuhr nie żyje. Aktor zmarł w wieku 77 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na telemagazyn.pl Telemagazyn