"Och, Karol II", czyli chciałabym, a boję się [RECENZJA]

Redakcja Telemagazyn
Redakcja Telemagazyn
"Och, Karol II" (fot. AplusC)AplusC
"Och, Karol II" (fot. AplusC)AplusC
Pruderyjność zbliża niechcący „Och, Karol II” Anno Domini 2011 do komedii familijnej, skutecznie oddalając ją od erotycznej.

NASZA OCENA: 4/10

Karolowi wszystko się udaje. Ma piękną narzeczoną Marysię (Małgorzata Socha), z którą mieszka w domku za miastem, odnosi sukcesy w pracy menadżera i szkoleniowca i ma też pokaźny haremik pięknych kochanek. Jego sytuację komplikuje nieco fakt, iż pierwsza z nich, infantylna Paulinka (Marta Żmuda-Trzebiatowska), zachodzi w ciążę, druga, zamężna bizneswoman Wanda (Małgorzata Foremniak), domaga się wspólnego zagranicznego wyjazdu, a trzecia, ognista singielka Irena (Katarzyna Zielińska), liczy na ożenek. Kiedy Marysia wpada na to, iż serce Karola dzieli się na cztery, planuje słodką zemstę.

Dziwne, ale pierwszą refleksją, która uderzyła mnie po obejrzeniu filmu, była ta, że od premiery „Och, Karol” z Janem Piechocińskim minęło 30 lat i zdawać by się mogło, że jesteśmy coraz mniej pruderyjni, tymczasem dla remake’u owego filmu z Piotrem Adamczykiem można spokojnie przyjąć kategorię wiekową bez ograniczeń. Tamten mocno erotyczny film nie wahał się pokazywać pięknych kobiet jak je Pan Bóg stworzył ani czynionych z nimi intymnych sytuacji łóżkowych bez specjalnego skrępowania. Tutaj nawet przykuta do łóżka kajdankami z sex shopu bohaterka ma na sobie gorset i majtki, a druga jest odziana w markową bieliznę, przy czym nie zsunęło się jej nawet ramiączko, a na dodatek jest już po wszystkim! Tego typu potraktowanie tematu zbliża niechcący „Och, Karol 2” do komedii familijnej, skutecznie oddalając ją od erotycznej.

Karol Anno Domini 2011 też znacznie różni się od swego socjalistycznego poprzednika. Ten to typowy produkt zmiany obyczajowości, wedle której facet staje się kobiecy, bo kobiety stają się męskie. Jest więc Karol miękki jak ciepłe masło, dający się wodzić za nos, manipulować sobą i tracący swą pozycję! Owszem zdobywa kobiety umiejętnością dopasowywania się do każdej, ale jaki jest naprawdę, nie wie nawet on, od lat przyzwyczajony do zgadywania babskich zachcianek, czym trzyma je w garści… Do czasu. Trudności z powiedzeniem „nie” zaczynają blokować nawet jego radość z uprawiania seksu na hmmm... masową skalę.

Komedię zabawniejszą w dialogach niż w sytuacjach ogląda się z taką przyjemnością estetyczną, z jaką ogląda się np. reklamy, nic z nich oczywiście nie wynosząc. Bo „Och, Karol 2” to przykład „syndromu Łepkowskiej” (chyba już tak to można nazwać), który polega na kreowaniu magicznej, niemającej nic wspólnego z normalnością rzeczywistości, w której auta lśnią, niebo jest błękitne, kobiety wyglądają jak modelki, a każdego stać na apartament w centrum miasta. Najwidoczniej jednak takich filmów w naszym niezbyt optymistycznym realu nam potrzeba, bo obraz zgromadził w kinach prawie 2 miliony widzów.

Beata Cielecka

"Och, Karol II". Sprawdź datę emisji w telewizji

WRÓĆ DO PROGRAMU TV

od 12 lat
Wideo

Zabrze Wystawa Beksinski rzezba

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na telemagazyn.pl Telemagazyn